PORTUGALIA – PART 1

Miejsce, do którego wróciliśmy po dwóch latach. Minął tydzień, a już wiemy, że tym razem tak długiej przerwy nie będzie. Cisza, spokój, zupełnie inne podejście do życia. Widziałam już dużo, poznałam różnych ludzi i ich poglądy, ale tutaj czas zwolnił. Dobrze i źle, ponieważ niektórych może to drażnić. Przeważnie tych, którzy wręcz odwrotnie – śpieszą się lub potrzebują załatwić coś „na już”. Zapomnijcie. Slow life dotyczy nie tylko surferów i ludzi mieszkających przy plaży, ale również urzędników. Dużo się nasłuchaliśmy! Ale co się dziwić. Gdybym mieszkała w kraju, w którym nawet jesień jest ciepła to też bym miała wszystko w tyłku. Tak jak te 5 dni. Odpoczęłam jak nigdy. Nawet 11 dniowe wakacje w słonecznej Grecji nie doprowadziły mnie do takiego stanu. A co dla mnie najważniejsze – do przypływu motywacji i wiary w siebie, co ostatnimi czasy leżało i kwiczało.

Wyjazd był moim prezentem urodzinowym od Kuby. Przyjechaliśmy do jego kuzyna Mateusza i żony Luizy, a jednocześnie mojej manegerki i jednej z ulubionych osób na ziemi. Mieszkają w pięknym domu, w którym mogliśmy się zatrzymać i spędzić ze sobą trochę czasu. Przy okazji porobili Nam piękne zdjęcia i zabrali w kilka fajnych miejsc – idealna druga część prezentu.

Zdjęć mamy tak dużo, że podzielę posty „PORTUGALIA” na kilka części. Myślę, że to przyjemniejsze dla oka. Co myślicie? Dodatkowo już w poniedziałek zapraszam Was do śledzenia mojego instagrama, na którym poinformuję o nowym kanale, a z nim pierwszym filmie jakim będzie vlog z tego wyjazdu.

Cały wyjazd mimo, że krótki to satysfakcjonujący. Przylecieliśmy na noc, więc pierwszy dzień liczymy jako podróż. Swoją drogą niedługą, bo trzy i pół godziny. Za to do samego rana aktywnie. Pojechaliśmy na klify obok domu rodziny Kuby. Co prawda… dokładnie w tamtym miejscu większymi klifami były dwa lata temu. Zostałam uświadomiona dopiero pod koniec dnia, że to jedno i to samo miejsce – Nasze wspólne zdjęcie sprzed lat, na którym widać dużą przestrzeń, stoimy na skałach, nic nie było jeszcze tak obmyte. Szok! Niby tak działa ocean, ale nie spodziewałam się, że w takim tempie.

Kolejnym przystankiem tego dnia była restauracja przy plaży, bardzo brakowało mi jedzenia na świeżym powietrzu, a szczególnie z takimi widokami i słońcem za plecami. Wyjazd nad morze nie mógł się obyć bez ryby. Mimo że nie jadam owoców morza (jedynie krewetki), śmiało mogę przyznać rację – jedno z najlepszych miejsc z takimi potrawami. Ryby nie można porównać do tej Naszej nad polskim morzem. Pomimo jakości jaką posiadamy, sposób wykonywania czy podawania jest daleko z tyłu. Pomijając oczywiście pojedyncze miejsca czy pięciogwiazdkowe restauracje. Mowa stricte o nadmorskich turystycznych restauracjach.

Idealnie się złożyło, że dzień przed wylotem przyszła do mnie paczka z nowym aparatem. Wszystkie materiały stworzone przy użyciu Canon M6 Mark II. Już teraz mogę Wam śmiało polecić, chociaż pełną recenzję chętnie zdam po dłuższym czasie testowania. Stosunkowo tani jak za taką jakość, lekki, z wymiennymi obiektywami. Ten, który mam to Canon EF-M 22mm f/2.0 STM, ale z Nowym Rokiem planuję dokupić drugi – 50mm lub 35mm wraz z przejściówką. To była świetna okazja do oswojenia się z nowym sprzętem, trochę nauki i testów. Kolejne wyjazdy na pewno z większą ilością zdjęć, szczególnie tych architektury i krajobrazu!

Bez zbędnego przedłużania zostawiam Was z resztą zdjęć, które zrobiła mi Luiza. Wszystkie ubrania, które ze sobą zabrałam zachowałam w kolorach ziemi. Są to też nowe kolory w mojej szafie, z którymi bardzo się polubiłam. Tak samo z pierwszymi dwoma bezrękawnikami. Tutaj oversize w jasnym kolorze, a przy kolejnym poście skórzany brązowy. Długo się do nich zbierałam, więc uznałam to za dobry, ostatni moment. Chciałam przedłużyć jesienny vibe na instagramie, bo u Nas stety niestety czas na zimowy kontent. Nie wykorzystałam wszystkich stylizacji, tych dwóch najlepszych, ale to jeszcze do nadrobienia! Numery referencyjne do każdej rzeczy znajdziecie pod zdjęciami.

bezrękawnik reserved – 1026H-02X

buty stradivarius – 9951/870-I2021

spodnie stradivarius – 4563/638-I2021

bluza stradivarius – 6548/974-I2021

Byliście kiedyś w Portugalii? A może chcecie pojechać? Gdzie konkretnie i co polecacie zobaczyć? Dziękuję i zapraszam za tydzień o 12:00 na nowy post z kolejną porcją zdjęć – z Lizbony!

love, Monika

5 myśli w temacie “PORTUGALIA – PART 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: